Spożywając pokarm bogaty w wapń zakładamy, że będzie on trafiał do naszych kości i zębów, powodując, że będą one mocne, odporne na złamania i psucie. Niestety samo dostarczenie wapnia z pożywieniem nie zawsze musi być wystarczające. Witamina D3, którą od pewnego czasu poleca się przy suplementacji wapniem pozwoli na jego wchłonięcie do krwiobiegu, ale dalsze losy wapnia nie są już tak oczywiste – stąd paradoks wapnia.

Możemy o nim mówić w dwóch przypadkach:

  1. Podczas niedostatecznego spożycia wapnia z pokarmem, ta mała ilość jaka trafia do organizmu wcale nie trafia do kości, czy zębów. Paradoksalnie jest z tych miejsc często wyciągana, powodując daleko idące odwapnianie kości, a zaczyna osadzać się w naczyniach.
  2. Nawet w przypadku wystarczającego spożycia wapnia z pokarmem może dochodzić jednak do pewnych paradoksalnych mechanizmów. Wapń wcale nie trafia do kości i mimo jego wystarczającej ilości w pożywieniu ich odwapnianie postępuje, a nadwyżka wapnia odkłada się po raz kolejny w naczyniach.

Paradoks wapnia i dwa powyższe mechanizmy dla niektórych brzmią niewinnie, ale mogą niestety prowadzić do bardzo poważnych skutków zdrowotnych. Wapń uciekając z kości, powoduje zmniejszenie ich gęstości mineralnej, co zwiększa podatność na złamania, a także może prowadzić do osteoporozy. Jest to szczególnie ważne w starszym wieku, kiedy naturalne mechanizmy kościotwórcze spowalniają. Dodatkowo, wapń nie trafiając do zębów przyczynia się do powstawania ubytków. Problem ten zauważył już w latach ’30 zeszłego wieku stomatolog Weston Price. Jego badania pozwoliły na wyodrębnienie czynnika X, który po latach okazał się, niczym innym, jak właśnie witaminą K2.